Blog > Komentarze do wpisu

Wpis programowy: subiektywnie, wybiórczo, nieprofesjonalnie

Maniaczką operową jestem od dość dawna, ale ta mania dość zasadniczo zmieniła oblicze przez te kilkanaście już lat. W dzieciństwie/wczesnej młodości nie byłam ani szczególnie świadoma, ani wybredna: w teatrze obejrzałam to i owo w Krakowie i Warszawie - i nie do końca zdawałam sobie sprawę, że zwłaszcza w Krakowie zazwyczaj średnio się to do słuchania nadawało. Nie był to zresztą jakiś szczególnie ambitny repertuar - jedyną naprawdę wybitną operą, jaką w czasach licealnych widziałam na żywo, było Wesele Figara. W liceum słuchałam dużo Verdiego (to mi w zasadzie przeszło), ale od czasów szkoły podstawowej czułam zasadniczą niechęć do Pucciniego (oglądana w zagranicznej telewizji Cyganeria znudziła mnie jak chyba nic w życiu... no dobra, przyznaję, że w tym samym czasie znudzili mnie również Śpiewacy norymberscy, ale też kto daje dwunastolatce do oglądania akurat Śpiewaków??) - i to mi pozostało.

Mam zatem problem z określaniem siebie jako wielbicielki opery, jako że mam wrażenie, iż dla większości ludzkości "opera" oznacza przede wszystkim właśnie włosko-francuski XIX wiek, czyli to, co dla mnie jest na ostatnim miejscu, a nierzadko mogłoby wręcz nie istnieć...

Dlatego w opisie tego bloga umieściłam trzy słowa klucze: nieprofesjonalny, subiektywny, wybiórczy. Zamierzam pisać o tym, co lubię, a lubię w sumie nie tak dużo (ale za to bezgranicznie): Wagnera, Haendla, Mozarta - a dalej zieje wielka przepaść, za którą jest autentyczna przyjemność, jeśli natknę się na dobre wykonanie Carmen Bizeta, Eugeniusza Oniegina Czajkowskiego, Cyrulika sewilskiego Rossiniego i paru innych dzieł z okolic belcanta, albo też na naprawdę znakomite wykonanie Fausta Gounoda (którego libretta serdecznie nie znoszę). Z Verdiego została mi głównie sympatia do Rigoletta i fascynacja absurdalną fabułą Trubadura, choć dobrym wykonaniem innych oper w sumie nie pogardzę. Puccini byłby mnie w stanie skusić chyba wyłącznie całkowicie gwiazdorską obsadą, a i tak bym narzekała. Z ogromnej większości innych oper lubię pojedyncze arie i sceny.

Ergo: będzie przede wszystkim o Wagnerze, Haendlu i Mozarcie, z wycieczkami w inne regiony, jeśli coś mi się zdecydowanie spodoba, zobaczę na żywo lub też okropnie mnie zdenerwuje. Będzie głównie o spektaklach - wszystkich oglądanych na żywo oraz wielu oglądanych z dvd i w telewizji oraz słuchanych z płyt lub w radiu. Oczywiście dla wygody zacznę od omawiania swojej płytoteki, bo nazbierało się tego... Wybiórczo będzie też wtedy, kiedy zachce mi się napisać o płycie jakiegoś ulubionego wykonawcy, bo tu też jestem wybredna. Zasadniczo najbardziej kocham kontratenorów i barytonów, tenorów ostatnio jakoś mniej (Plácido Domingo nieustająco i Jonas Kaufmann od niedawna stanowią chlubne wyjątki). Jeśli chodzi o panie, jestem nieco mniej wybredna w kwestii rejestru, ale też mam swoje zdecydowane swoje ulubienice, nie zawsze te najbardziej wychwalane przez zawodową krytykę. Dlatego będzie też subiektywnie.

A nieprofesjonalnie z kolei dlatego, że edukację muzyczną zakończyłam (niestety) w szkole podstawowej, na dodatek z marnymi efektami zarówno na wiolonczeli jak i na fortepianie. Za to w chórze śpiewałam najniższym głosem z całej stawki i dziś sobie to cenię, choć wtedy wywoływało we mnie wybitną niechęć. Ostatnio wracam czasem do grania na flecie prostym, podszkolić głos też bym chciała - choćby po to, żeby po szklance sangrii śpiewać na ulicy tak, żeby nie robić sobie totalnego obciachu... Będzie ten blog zatem zapisem osobistych wrażeń ze słuchania i oglądania, a także zapewne raz za czas również refleksji natury nieco ogólniejszej, jak libretta, porównania wykonań, także pojedynczych fragmentów, zwłaszcza niektóre wersje są dostępne jedynie w formie klipów lub niepełnych nagrań, czy analizy postaci. (Wyjaśnienie: z wykształcenia jestem filologiem - w zamierzeniu teatrologiem, ale w końcu neolatynistą - oraz archeologiem śródziemnomorskim, z "zawodu wykonywanego" jestem archeologiem jak wyżej, specjalność Grecja i Rzym, oraz tłumaczką literatury pięknej. Stąd takie nastawienie oraz ukąszenie antyczno-teatralno-tekstowe, które zapewne będzie widoczne w wielu notkach.)

I to by było na tyle. Niedługo zapewne umieszczę tu adaptację wpisu z mojego "głównego" bloga o przedstawieniu Giulio Cesare in Egitto z tegorocznego festiwalu w Salzburgu (z którego wracając powzięłam zamysł spróbowania pisaniny o operze tym razem), ale dopiero wtedy kiedy tylko obejrzę całość raz jeszcze z nagranej transmisji, a po prawdzie zapewne dopiero po zapoznaniu się z wydaniem na dvd. Zaadaptuję też zapewne kiedyś wpis o Królu Rogerze w reżyserii Warlikowskiego, ale nie wiem, czy szybko się zmuszę do obejrzenia tego po raz drugi...

Aha, jeszcze (dodane po miesiącu pisania bloga) parę uwag technicznych: pod każdą notką o charakterze okołorecenzyjnym będę umieszczała dane o nagraniach. W punkcie "realizacja", oprócz teatru i reżysera będę podawała okoliczności, że się tak wyrażę, obejrzenia lub wysłuchania danego dzieła, a dopiero potem ewentualną inną jego dostępność (jeśli znajdę dane). Chodzi o to, że zupełnie inny jest odbiór jednorazowy - w teatrze, telewizji czy radiu - a czym innym możliwość powrotów do poszczególnych fragmentów na dvd, czym innym słuchanie na żywo w operze, a czym innym przez dowolnego pośrednika - nawet "na żywo". Do niektórych przedstawień może nawet czasem wrócę - jeśli ukażą się na dvd, a pierwszy wpis będzie dotyczył oglądania "jednorazowego". Czasem bowiem może się zdarzyć, że czegoś nie zauważę, nie wysłyszę, po prostu coś przegapię - w takich przypadkach o wyrozumiałość proszę, jeśli w przypisie pod notką będzie informacja, że ogląd był "na żywo" lub "w telewizji".


Disclaimer: wszystkie zdjęcia i filmy na tym blogu, które nie są moją własnością, pobierane są z public domain i zamieszczane na zasadzie fair use, ale jeśli ktoś uzna i wykaże, iż naruszam jego prawa autorskie, oczywiście usunę sporny materiał.

 

A to w ramach autopromocji (kiedyś zniknie): 99e80133e3e232699d82c2f6487985f0

niedziela, 02 września 2012, drakaina

Polecane wpisy

Mail the author